gość
gość [06.09.08, 18:32]
Tagi: choroba
odpowiedzi: 12

Jak sobie poradzić z chorobą morską?

Proszę o pomoc, niedługo wypływam z Gdyni do Szwecji promem, chciałabym uniknąć problemu z chorobą morską...


Najlepsza odpowiedź
  • Jolcia44
    (5 - 3)
    63%
    Jolcia44 [03.10.08, 10:48]
    psasterki, tabletki ..... albo jedz jabuszka i duzo wody pij.... nie mysl o wymiotach to bedzie lepiej ;)

Sortuj wg: najstarszych / najnowszych / najlepszych
Inne odpowiedzi
  • Jolcia44
    (5 - 3)
    63%
    najlepsza Jolcia44 [03.10.08, 10:48]
    psasterki, tabletki ..... albo jedz jabuszka i duzo wody pij.... nie mysl o wymiotach to bedzie lepiej ;)
    psasterki, tabletki ..... albo jedz jabuszka i duzo wody pij.... nie mysl o wymiotach to bedzie lepiej ;)
  • gość
    (2 - 0)
    100%
    gość [09.11.08, 17:45]
    kołysać się w drugą stronę.
  • limak
    (1 - 1)
    50%
    limak [04.12.08, 15:09]
    na takich promach raczej mocno nie buja, ale jak już cie złapie, to ważne jest żeby mieć widok na horyzont bo to daje organizmowi pewnie odniesienie, oraz dobrze jest nie oddalać się od toalety na więcej niż 5 metrów.
  • Nyan
    (1 - 0)
    100%
    Nyan [20.10.12, 12:13]
    nya nya nya
  • gość
    (0 - 0)
    0%
    gość [16.09.16, 13:12]
    Dawno temu poznalam przez brata bardzo fajnego faceta (jego przyjaciela). Od samego poczatku swietnie sie z nim dogadywalam. Spedzalismy razem bardzo duzo czasu, a nawet przez kilka miesiecy mieszkalismy w tym samym domu. Czulam sie przy nim fantastycznie. Nie bylam w nim zakochana, ale podobal mi sie i miewalam wtedy mysli, ze chcialabym z nim byc. Jednak nigdy nic sie miedzy nami nie wydarzylo, bo ja wtedy bylam w zwiazku na odleglosc z kims innym. Po jakims czasie, on wyjechal do innego kraju, a ze ja bylam w tym czasie w zwiazku, to kontakt sie urwal (chociaz on caly czas byl w kontakcie z moim bratem i z reszta mojej rodziny).
  • gość
    (0 - 0)
    0%
    gość [16.09.16, 13:13]
    Niecale 2 lata temu odezwal sie do mnie na FB i zaczelismy pisac. Wyznal mi wtedy, ze byl we mnie zakochany od dnia, kiedy mnie pierwszy raz zobaczyl, ale nie chcial rozbijac mi zwiazku. Popisalismy wtedy ze dwa miesiace i ja zaczelam sie juz troche w to wkrecac, ale potem kontakt znow sie urwal (przez niego). Przez kolejnych 14 miesiecy kilka razy do mnie zadzwonil i wyslal od czasu do czasu jakiegos smsa, ale to bylo tyle - az do kwietnia tego roku, gdy znow sie do mnie odezwal na FB. Ja na poczatku, nauczona doswiadczeniem, pisalam bezemocjonalnie, ale po jakims czasie tak sie to wszystko rozkrecilo, ze byly nawet miedzy nami wyznania milosne i zaczelismy juz rozmawiac o wspolnej przyszlosci itd. On wiele razy napisal, ze chce ze mna byc i ze poczeka na mnie ile bedzie trzeba (bo ja przez najblizszy rok-poltora nie moge wrocic zza granicy, on zreszta tez ma przez najblizszych kilkanascie miesiecy zobowiazania, ktore go trzymaja tam, gdzie jest).
  • gość
    (0 - 0)
    0%
    gość [16.09.16, 13:16]
    Od kwietnia az do polowy sierpnia wszystko przebiegalo idealnie. Mialam wrazenie, ze oboje nigdy nie mamy dosc naszych rozmow. Pisalismy po kilka razy dziennie. Niestety, odkad miesiac temu przeprowadzil sie do innego miasta, kontakt stal sie rzadszy (przez niego). Zaczal co raz czesciej mi odpisywac po 2-3 dniach. Ja na poczatku dociekalam dlaczego. Tlumaczyl sie tym, ze wraca z pracy bardzo zmeczony i nie ma sily odpisywac. Niby jestem w stanie to zrozumiec i niby pisalam mu, ze rozumiem i ze w porzadku, ale caly czas myslalam tylko o tym, ze jak komus zalezy, to nawet ze snu zrezygnuje, a ten czas i sily znajdzie. Ale no nic, ciagnelismy to dalej, az do poprzedniego weekendu. W ubieglym tygodniu ja mu napisalam dluga wiadomosc o tym, ze chyba zakochalam sie w nim do szalenstwa i ze mnie to kilkudniowe czekanie na kazdy jego odpis meczy i ze chyba ze wzgledu na to chce przerwac nasze pisanie, zeby troche oprzytomniec i przestac uzalezniac swoje szczescie od jego maili. On mi odpowiedzial tak:
  • gość
    (0 - 0)
    0%
    gość [16.09.16, 13:17]
    Nigdy bym sobie nie pozwolil pogrywac sobie Twoimi uczuciami. Za bardzo Cie doceniam i kocham, a kocham Cie odkad Cie znam. I nigdy nie chcialbym Cie zranic. Ani we snie! Jak cierpisz przez nasze pisanie, to lepiej to zostawmy. Nie chce, zebys przeze mnie cierpiala. Wlasciwie, to nie chce, zebys przez cokolwiek w zyciu cierpiala.
  • gość
    (0 - 0)
    0%
    gość [16.09.16, 13:18]
    Ja to odebralam dokladnie tak, jak on napisal i napisałam mu, że chyba miałam gorsze dni, że nie chcę przestać pisać. I chwilowo rzeczywiście tak myślałam, ale teraz juz znow czuje sie przez to beznadziejnie, bo nie odpisal mi juz od prawie tygodnia. Ciagle sie zastanawiam, gdzie popelnilam blad, ale dwukrotnie przeczytalam wszystkie nasze maile z ostatniego miesiaca i oprocz tego, ze ostatnio pisalam do niego o wiele dluzsze maile niz on do mnie, nie mam sobie za wiele do zarzucenia. Niepotrzebnie napisalam mu o tym, ze zakochalam sie w nim do szalenstwa i ze potrafie sobie wyobrazic nasza wspolna przyszlosc razem itp. Wiem, ze to mogloby faceta przestraszyc, ale z drugiej strony, on sam tez to wczesniej do mnie pisal. To on pierwszy wspomnial, ze mielibysmy razem piekne i inteligentne dzieci itp. I wiem, ze nie zalowalabym niczego, co do niego napisalam, gdyby on mi odpisal, a teraz szukam winy u siebie tylko dlatego, ze on sie nie odzywa.
  • gość
    (0 - 0)
    0%
    gość [16.09.16, 13:22]
    W kazdym razie, zastanawiam sie, co zrobic, jesli sie znow odezwie. I po jakim czasie jak zareagowac? Wiem, ze, o ile sie w ogole odezwie, to na pewno nie bede pisac juz zadnych dlugich, emocjonalnych wywodow. Bede raczej odpisywac krotko, zwiezle i beznamietnie. Ale nie wiem, czy jakby co, to kazac mu sie ze wszystkiego tlumaczyc i byc wobec niego oschla, czy wlasnie pisac do niego w sposob mily, jakby nigdy nic, zeby pomyslal, ze mnie to nie ruszylo i ze jednak nie jestem w nim az tak bardzo zakochana, jak pisalam.
->
Opcje pytania
Inne z tej kategorii:
Sponsorowane